Dawnych wspomnień czar, czyli dwa słowa o pewnej Majówce


To była wyjątkowo ciepła majówka. Tego dnia była piękna, słoneczna pogoda. Przed południem siedziałem przed komputerem, gdy nagle zabrzęczał mój telefon komórkowy.

„Hej, dzisiaj na 17 grill u mnie na działce. Im więcej osób będzie, tym lepiej. Będziesz?” ujrzałem na ekranie telefonu. Perspektywa kusząca, jednak wiązała się z tym, że to spotkanie miało się odbyć około 30 km ode mnie. Co w tamtym czasie oznaczało, albo powrót pociągiem późnym wieczorem/nocą albo powrót na drugi dzień z innymi miłośnikami pieczonych kiełbasek i piwa. Nie mniej jednak udało mi się załatwić transport samochodowy na drogę powrotną. Był tylko jeden mały warunek – Kierowca decyduje o tym, kiedy wracamy. Jako, że nie miałem (raczej w dalszym ciągu nie mam) w zwyczaju kłócić się z kierowcą przystałem na taką zasadę.

Historia właściwa

Dojechaliśmy na miejsce, rozpaliliśmy grilla. Ekipa pomału się schodziła. Część z tych ludzi była mi znana, kilkoro dopiero poznałem tego dnia. W pewnym momencie przyszedł kolega ze studiów. Nazwijmy go „kolega P”. Po paru minutach rozmowy o wszystkim o i niczym nastała cisza. Dla mnie była ona błoga, delikatnie przerywana odgłosami dochodzącymi ze stojącego obok grilla.

Tak, tego mi było trzeba! Słońce, piwo, kiełbasa z grilla – wręcz idealny sposób na spędzenie dłuuugiego weekendu majowego. Tym bardziej, że uczelnia w gratisie dała nam 2 dni wolnego, tak, abyśmy nie musieli specjalnie przyjeżdżać na 2 dni zajęć przedzielone 3 dniami wolnymi. Długi weekend pełną gębą

„Warto było tu przyjechać” pomyślałem. Po chwili okazało się, że dla kolegi P była to niezręczna cisza i postanowił się odezwać. Wy wiązał się z tego mniej więcej taki dialog:

– M, słuchaj,  z [tu padła nazwa jednego z przedmiotów na studiach], to co masz obecnie na projekt?

– E? Obecnie?

– No tak, obecnie!

– Jest środek ciepłego, niemalże gorącego majowego weekendu, mamy grilla, piwo, dziewczyny do okoła, a ty mnie pytasz o projekty, które mamy na studiach? Przyjechałeś się tu dobrze bawić, czy kółko programistyczne zakładać?

Gromki śmiech współtowarzyszy grillowania dało się chyba słychać na drugim końcu działek, a kolega P. do końca studiów w kwestiach związanych ze studiami odzywał się do mnie już tylko w akademickich murach.

Z Kierowcą jeszcze trochę posiedzieliśmy i pojedliśmy. Gdy zaczęło się ściemniać zapadła decyzja o powrocie.

Już? Tak szybko?

zapytał gospodarz imprezy.

Z Kierowcą nie dyskutuję, wracamy. Dzięki za wspólnie spędzone popołudnie.