„Gran Torino” – czyli pasja i uprzedzenia


„Gran Torino” to niemiecko-amerykański dramat z 2008 roku wyreżyserowany przez Clinta Eastwooda. Film opowiada historię Walt’a Kowalskiego (swoją drogą swojsko brzmiące nazwisko, czyż nie? 😉 ) – weterana wojny w Korei.

Głównego bohatera poznajemy w dniu śmierci jego żony. Walt stał się dość oschły zarówno dla swoich bliskich jak i dla sąsiadów. Jest sarkastyczny, złośliwy i bezpośredni. Zdecydowanie preferuje ciszę i spokój. Nie lubi obcych o czym świadczyć może choćby nawet jego opryskliwe i pogardliwe wyrażanie się o „czarnych” czy „żółtkach” jak również o ludziach przeróżnych narodowości. Jednak pewnego dnia musi przełknąć gorzką pigułkę – w jego sąsiedztwie pojawiła się nowa rodzina – są nimi emigranci z Azji. Jak nie trudno się domyślić, Walt od samego początku ich nie lubił.

Jednej nocy, zmuszony przez lokalny gang, nowy sąsiad Thao został przyłapany przez Walta na próbie kradzieży jego oczka w głowie – samochodu Gran Torino z 1972 roku. Na dobrą sprawę wtedy się wszystko zaczyna… 😉 Okazuje się, że z czasem główny bohater potrafi nie tylko pomagać innym, ale również zaprzyjaźnić się z niedoszłym złodziejem jego wychuchanego samochodu.

Świetny scenariusz i reżyseria, a także gra aktorska (nie tylko Clinta Eastwooda) sprawia, że film trzyma w napięciu do ostatniej chwili.