Mecz piłki nożnej Lech Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała (1/2 finału Pucharu Polski)


Pierwsze spotkanie półfinałowe. W Poznaniu Lech podejmuje pierwszoligowe Podbeskidzie.Spotkanie rozpoczęli gospodarze. Pierwsza okazja w meczu należała do gości. W 3 minucie dobrze dośrodkowywał Cieśliński, natomiast Chmiel minimalnie chybił. 5 minut później świetnie do piłki wyszedł aktywny na początku dzisiejszego spotkania Adam Cieśliński. Ostatecznie ubiegł go Kotorowski. Na boisku w zasadzie niewiele się dzieje. Jeśli już coś się wydarzy, to w wykonaniu ekipy Podbeskidzia. W 18. minucie Lechici przeprowadzili w zasadzie pierwszą konkretną akcję. Zepsuł ją Stilic niedokładnym zagraniem. W odpowiedzi goście szybko wyprowadzili kontratak. Niewiele brakowało by zawodnicy z Bielska-Białej objęli prowadzenie. Sędzia podniósł chorągiewkę w górę – spalony.

W 28. minucie w pole karne wpadł Stilic, który dostał świetne podanie od Kriwca. Oddał ją wprost pod nogi Vojo Ubiparipa, a ten będąc 10 metrów od bramki spudłował nie potrafiąc czysto uderzyć piłki. Po chwili znowu groźnie zrobiło się pod bramką gości. Tym razem Zajac obronił strzał Stilicia. W 32. minucie na bezpośrednie uderzenie z rzutu rożnego zdecydował się Patejuk. Niewiele brakowało, a goście objęliby prowadzenie. Na 3 minuty przed regulaminowym końcem pierwszej połowy fatalnie zachował się Krzysztof Kotorowski podając piłkę wprost pod nogi Ziajki. Na szczęście Bosacki uratował drużynę od utraty bramki. Do przerwy Lech – Podbeskidzie 0:0.

Spotkanie nie porywa. Na boisku niewiele się dzieje. Zdecydowanie potwierdza to reakcja kibiców – gwizdy, które słychać coraz częściej i są coraz głośniejsze.

10 minut drugiej połowy trzeba było czekać by się doczekać groźnej sytuacji. Stilic znalazł niepilnowanego Kriwca, któremu nie udało się pokonać Zajaca. Chwilę później Stilic popisał się groźnym strzałem z dystansu. Zajac był zmuszony wybić piłkę na rzut rożny. Po chwili Lech wywalczył jeszcze jeden rzut rożny. Za głęboko wrzucona piłka niemalże wyszła poza boisko. Stiliciowi udało się ją wywalczyć, podał do Wilka a ten wrzucił piłkę wprost na głowę Bartosza Ślusarskiego. Po tym strzale piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Lech – Podbeskidzie 1:0.

Kolejne minuty spotkania przebiegają raczej spokojnie. Sporadyczne ataki obu drużyn przeplatają się z długą grą w środku pola.W 77. minucie przypomniał o sobie Adam Cieśliński oddając mocny strzał, który jednak został zablokowany. Goście coraz częściej są przy piłce. Widać, że zależy im na wyrównaniu. W 83. minucie w polu karnym padł Cieśliński po starciu z Arboledą, jednak goście wywalczyli jedynie rzut rożny, którego nie potrafili wykorzystać. w 89. minucie Kołodziej sfaulował Henriquez’a. Rzut wolny dla gospodarzy.

Sędzia doliczy 3 minuty. Zaczęły się one od niecelnego uderzenia Ziajki. Lech w dalszym ciągu prowadzi 1:0. Po chwili kolejna akcja gości – tym razem przerwana przez Bosackiego.Pod koniec doliczonego czasu gry Malinowski wrzucił piłkę w pole karne wprost na głowę Cieślińskiego. Piłka po odbiciu się od słupka wpadła do bramki. Kotorowski nawet nie drgnął. Lech – Podbeskidzie 1:1.

Wynik zdaje się być sprawiedliwym rezultatem. Schodzących z boiska piłkarzy żegnały gwizdy kibiców