Mecz piłki nożnej Podbeskidzie – GKS Katowice (I liga)


Dzisiaj na przeciwko siebie wyszły pierwszoligowe drużyny Podbeskidzia Bielsko-Biała oraz GKSu Katowice. W rundzie jesiennej na boisku w Katowicach goście wygrali aż 6:1. Dla ekipa z Katowic mecz ten jest zatem świetną okazją do rewanżu.

Mecz rozpoczął się od minuty ciszy upamiętniającej VI rocznicę śmierci Papieża Jana Pawła II. Już w 2. minucie doszło do zderzenia Dariusza Łatka z Tomaszem Hołota. Młody obrońca GKS runął na ziemię po czym został przeniesiony na noszach do karetki. Jego miejsce zajął Piotr Piechniak. Pierwsze minuty spotkania to przewaga gospodarzy oraz głośne śpiewy ich kibiców. W 7. minucie pierwszy (niecelny) strzał na bramkę GKS oddali gospodarze. Pierwsze zagrożenie pod bramką Podbeskidzia stworzył w 10. minucie Piechniak. Jego wrzutka została przechwycona przez bramkarza. W odpowiedzi akcję wyprowadzili gospodarze. Przed polem karnym sfaulowany został Kołodziej. Po wykonaniu rzutu wolnego gospodarze wywalczyli rzut rożny, który przyniósł bramkę. Dariusz Kołodziej głęboko dośrodkował, Dancik strącił piłkę głową, natomiast Patejuk wykorzystał niefrasobliwość bramkarza oraz jednego z obrońców i umieścił piłkę w bramce. Podbeskiedzie – GKS 1:0.

Goście w 14.minucie przeprowadzili groźną akcję. Najpierw bramkarza „położył” Paweł Olkowski by po chwili oddać piłkę Koniecznemu. Jego strzał z linii bramkowej wybił Kołodziej. W 18 minucie meczu na stadionie pojawiła się druga karetka, w rezultacie czego Hołota może być już odwieziony do szpitala. Chwilę później za wysoko z rzutu wolnego uderzył Kołodziej. 20. minuta to śmiały atak Katowiczan. W polu karnym do piłki dopadł Olkowski. Niestety dla gości jego strzał został zablokowany.

GKS zdaje się przejmować inicjatywę w dzisiejszym spotkaniu, głównie za sprawą obrońców Podbeskidzia, którzy z każdą minutą pozwalają na coraz to więcej swoim przeciwnikom. W 26. minuta to groźne dośrodkowanie w pole karne gospodarzy i strzał głową Janusza Dziedzica. Piłka, po odbiciu się od obrońcy, wyszła za boisko. Kilka minut później tuż przed polem karnym zostaje sfaulowany zawodnik GKS. Rzut wolny wykonany został szybko i nieskutecznie. W 32. minucie świetne zagranie Łatki rozpoczęło akcję gospodarzy. Piłka doszła do Patejuka, a on podał do Demjana, który huknął prosto w poprzeczkę. Wydawać się może, że kibice wkrótce powinni obejrzeć kolejne gole.

W 38. minucie głowami zderzyli się Szala z Metelką. W doliczonym czasie gry przed utratą drugiego gola swój zespół uratował bramkarz gości. Będąc zasłonięty przez jednego ze swoich klubowych kolegów obronił strzał Patejuka.

W drugiej połowie zaczęło się coś dziać dopiero w 57. minucie, gdy 100% okazję do strzelenia gola miał Demjan.Co kilka minut groźne akcje przeprowadzali gospodarze. W 85. minucie Olkowski stracił piłkę na lewej stronie boiska. Przejął ją Cieśliński, dograł do Ziajki, który strzałem z lewej nogi umieścił piłkę w bramce! Podbeskidzie – GKS 2:0. Kibice gospodarzy już zaczynają świętować zwycięstwo, mimo, że do zakończenia spotkania zostało jeszcze kilka minut. Piłkarze Podbeskidzia rozochoceni strzeleniem drugiego gola ruszyli śmiało do ataku. W ciągu kilku minut mieli kilka znakomitych okazji do podwyższenia wyniku. Za każdym razem jednak na posterunku znajdował się bramkarz drużyny z Katowic. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0.