Urlopix – wyjazdowo – dzień dziewiąty – powrót


Podróż powrotną zaczęliśmy od przejazdu do Krakowa. Start o 5:45.

Tak jak można było się spodziewać – Kraków przywitał nas słońcem i korkami. Poranny szczyt nie był dla nas zbyt łaskawy. Mimo jazdy wydzielonym pasem utknęliśmy za autobusem krakowskiego MPK, którego kierowca za nic nie chciał nas przepuścić. Ostatecznie na dworzec PKS przyjechaliśmy z 15minutowym opóźnieniem i niemal na ostatnią chwilę wbiegliśmy na peron z którego miał odjeżdżać nasz pociąg.

No właśnie – miał odjeżdżać, ale go nie było. Po chwili z peronowych głośników dało się słyszeć (w przerwie między wierceniami na sąsiednim peronie) komunikat mówiący o tym, że nasz pociąg ma 15 minut opóźnienia. Kwadrans później dowiedzieliśmy się, że opóźnienie wzrosło do 30 minut… Jeszcze pociągu nie podstawili na peron, a już ma opóźnienie… Najwidoczniej taki obrót spraw był związany z pracami remontowymi w pomiędzy Krakowem Płaszów, a Głównym.

Ostatecznie z 35 minutowym opóźnieniem ruszyliśmy w dalszą trasę. Z kolei z Katowic odjeżdżaliśmy już o czasie (dość długi planowy postój pozwolił na wyrównanie czasów). Maszynista narzucił tak szybkie tempo jazdy, że w Kępnie i Poznaniu był kilka minut przed czasem. Jednak, żeby nie  było tak różowo do końca – w Poznaniu po przejechaniu kilku metrów stanęliśmy na około 10 minut. Strata ta została jednak odrobiona podczas dojazdu do Szczecina i planowo, bez żadnych opóźnień, cali i zdrowi dojechaliśmy do celu naszej podróży 🙂