Urlopix – wyjazdowo – dzień ósmy – podsumowanie


Ostatni dzień pobytu na południu tchnął w nas chęcią do podzielenia się refleksjami z mijającego wyjazdu urlopowego.

Z całą pewnością długo wspominać będziemy okoliczne, a także zakopiańskie widoki. Zapierają dech w piersiach i choćby dla nich chciałoby się tu jeszcze raz przyjechać. Mieszkańcy Zawoi należą do bardzo miłych, uprzejmych i pomocnych ludzi. Podobnie jak… turyści w Krakowie 😉 Co więcej Kraków ma w sobie coś, co sprawia, że również chce się do niego jeszcze raz przyjechać. Z kolei w Zakopanem czuć pewną sztuczność, komerchę i gonitwę za każdą potencjalną złotówką poruszającą się po chodniku.

Mówiąc o pensjonacie, w którym nocowaliśmy mam mieszane uczucia. Z jednej strony gościnność, serdeczność oraz wyśmienite posiłki, a z drugiej.. no właśnie.. pewne niedogodności, które (wg. wcześniejszych zapowiedzi) nie powinny mieć miejsca. Do tego śmiało można doliczyć niezbyt dokładnie przetarte z kurzu półki, czy poręcze, a także wołającą o pomstę do nieba dziurawą pościel.

Podsumowując: wyjazd zaliczamy do udanych. Na pewne mankamenty przymknęliśmy oczy i już tak bardzo w nie nie kłuły.