Urlopix – wyjazdowo – dzień szósty


Poranek przywitał nas promieniami słońca.

Pogoda zachęciła do wyruszenia w drogę na Mosorny Groń (1047m n.p.m.). Plany jego zdobycia były różne: szlak niebieski, żółty i elektryczny. W trakcie godzinnego marszu zapadła decyzja o wyborze ostatniego szlaku, czyli wjazdu na górę wyciągiem krzesełkowym. Po odstaniu paru minut w kolejce zajęliśmy miejsce i zaczęła się jazda…

Pod nami narciarze i snowboardziści śmigali z zawrotnymi prędkościami. Nad nami niemalże bezchmurne niebo. A u nas? Wiatr hulał w najlepsze, a widoki zapierały dech w piersiach. Po około 10 minutach wjechaliśmy na górę. I nastąpiła mała konsternacja. Hotel, w którym planowaliśmy napić się gorącej herbaty, był zamknięty. Nie popsuło to jednak naszych nastrojów  i po wykonaniu sesji fotograficznej zdecydowaliśmy się pójść na Cyl Hali Śmietanowej.

Droga okazała się być bardzo trudna, brnęliśmy po kolana w śniegu. Przejście utrudniały zwalone drzewa i pniaki ledwo widoczne wśród śniegów. Zmachani dotarliśmy do siódmego metra ścieżki i stanęliśmy. Doszliśmy do wniosku, że ładną pogodę chcemy spożytkować łapiąc pierwsze promienie tej wiosny na Mosornym Groniu 😉 Na zagłuszenia resztek sumienia wybraliśmy się na krótki spacer w kierunku Zimnej Dziury.

Powrotny zjazd wyciągiem okazał się jeszcze wspanialszy. Widok na Babią Górę i Małą Babią Górę rekompensował nie zaliczoną trasę na Cyl Hali Śmietanowej.