Weekend, to okazja do wyspania się?


Weekend.. jak słodko to brzmi zwłaszcza po „długim” i ciężkim tygodniu pracy.

Za pewne nie jestem jedyną osobą, która planuje, by w te dwa odrobić braki snu. Ba, niektórzy nawet chcieliby wyspać się na kilka dni do przodu.

Są dni w tak zwanym „tygodniu” (poniedziałek – piątek), gdy  z trudem wstaję rano . Najchętniej wtedy pospałbym jeszcze godzinkę, albo i dwie.. Kładąc się spać w piątkowy wieczór założyłem, że brakujące godziny nadrobie w sobotni poranek.

Nic bardziej mylnego! Już bowiem tuż po piątej rano organizm mój stwierdził, że otrzymana dawka snu jest wystarczająca do dalszego funkcjonowania. Udało mi się jeszcze przysnąć. Dwa razy. Za każdym razem na nieco ponad czterdzieści minut.

Ostatecznie na nogach byłem o godzinie siódmej. Nieco ponad pół godziny niż zwykle.. Tak, w weekend się wyśpię..